- Mamo, czy teraz już wszystko będzie dobrze? – spytała Mała Łyżeczka wyglądając przez balkon.
 
Było ciepłe popołudnie sierpnia 1989 roku. Słońce odeszło już na inną stronę domu, na drewnianym balkonie rozłożył się ożywczy cień. W dole rzędy fasoli wspinały się po tyczkach, a za nimi snuła się szara droga na Trzy Korony.
 
Mała Łyżeczka nie była już wcale taka mała. Wiedziała dobrze, że dzieją się rzeczy ważne nawet, jeśli nie do końca potrafiła ocenić ich znaczenie. Słyszała, jak dorośli rozmawiali. Słuchała z nimi radia i oglądała poważne twarze w telewizji. Widziała, jak rodzice po raz pierwszy od lat poszli na wybory. „Tym razem warto” – mówili. A kilka dni po wyborach czujnym uchem wyłapała opowieść znajomej pani, która nie mogła się nadziwić, ze jej dyrektor, znany wszystkim jako zatwardziały komunista, w poniedziałkowy poranek oznajmił z wielką radością: „Nasi wygrali!” I nikt nie wiedział, kto w takim razie wygrał...
 
Słyszała smutek w głosach dorosłych, gdy żałowali, że dziadek nie dożył. Bo on miał się cieszyć najbardziej.
 
Historii w szkole nie lubiła. W historii wszystko kończyło się nie tak, jak powinno. Ile razy zdawało się, że wreszcie nasi przodkowie postąpią rozsądnie i nastaną dobre czasy, tyle razy oni ściągali na siebie jakąś katastrofę. Ona wciąż czekała na jakiś happy end, a on wciąż nie następował. Nawet koniec wojny wcale nie oznaczał końca...
 
Teraz więc, kiedy już zrozumiała, że dziejące się rzeczy są dobre, chciała wiedzieć, że wszystko pójdzie jak najlepiej. Że doszliśmy w końcu do tego momentu, po którym sprawy potoczą się lekko i we właściwym kierunku.
 
- Prawda, że teraz już wszystko będzie dobrze? – Powtórzyła. Mama Łyżeczki zamyśliła się.
- Nie myśl, że teraz przyszedł Wałęsa i on wszystko za nas załatwi – odpowiedziała. – Nie licz na cud. Jeśli chcemy, żeby było lepiej, czeka nas wiele lat ciężkiej pracy. Ale dzięki niej może rzeczywiście będzie lepiej. W każdym razie wolność już mamy.
 
Mała Łyżeczka wystraszyła się. A jeśli także tę szansę zmarnujemy?
 
Za oknem jakby poszarzało.